6 marca 2015

"Nie mam się w co ubrać" - Już nie.


Słyszałam ostatnio stwierdzenie, że im więcej mamy ubrań w szafie, tym częściej mówimy "nie mam się w co ubrać" stojąc oczywiście przed pełną szafą ciuchów. Zgadzam się z tym. Dodam jeszcze od siebie, że im więcej mam kolorowych/wzorzystych ubrań tym ciężej jest mi je skompletować, a poza tym nie zawsze mam ochotę na dany wzór, więc czas poświęcony na szukanie odpowiedniego ubrania znowu się przedłuża. Dlatego, postanawiam nieco zmienić a zarazem ułatwić sobie zadanie zaczynając zbierać w szafie ubrania w jednolitych kolorach: biel, czerń i szarość. Dodatkowo lubię te odcienie, albo po prostu się starzeję i nie mam ochoty na kolory i pstrokate ubrania. Tak, myślę, że to również ma znaczenie w moim przypadku. Skoro kompletuję moją starą ale nową szafę, to sprzedaję sporo ubrań, więc zachęcam do zajrzenia na mój profil TU


18 lutego 2015

Dobry zamiennik palety cieni Naked 2 czyli REVOLUTION ICONIC 2


Ostatnio zaczęłam bardziej interesować się kosmetykami, a zwłaszcza szukaniem dobrych zamienników dla tych znanych i dobrych firm. Nie każdego w końcu stać na kupno palety cieni za 150zł czy więcej (biedni studenci wiedzą o czym mowa, haha). Dzisiejsza notka jest poświęcona dobremu zamiennikowi słynnej palety Naked 2 czyli Revolution Iconic 2. Nigdy jakoś nie lubiłam malować się cieniami, wydawało mi się to takie przesadzone(?). Nie czułam się w tym po prostu dobrze. W końcu zaczął mi jednak doskwierać problem małych oczu, nie podkreślonych. Przy krótkich rzęsach i opadającej powiece jest niestety takie wrażenie. Zaczęłam więc szukać odpowiedniej, neutralnej palety cieni. W kolorach czuję się jak pajac, dosłownie.  Przeszukałam YouTube i blogi kosmetyczne i trafiłam na Iconic 2. Paletka zawiera cienie matowe jak i perłowe, co bardzo mi odpowiada. Dodatkowo cena jest zachęcająca, bo jest to niecałe 20zł. Myślę, że dla początkującej osoby, ta paleta jest idealna.
Jeśli chcecie to mogę częściej dodawać wpisy o dobrych zamiennikach, które sama używam i lubię. Dajcie znać w komentarzach.


15 lutego 2015

Dlaczego mnie nie było i o co chodzi z tym Greyem?!


Dopuściłam się kolejnej dłuższej przerwy na blogu. A dlaczego tak się stało? Na początku roku miałam trochę problemów zdrowotnych, później koniec semestru i sesja na uczelni. Szczęśliwie, udało się zaliczyć wszystko w sumie, bez większych problemów. W międzyczasie udało mi się odwiedzić Kraków z moim chłopakiem podczas piątej rocznicy. Teraz korzystam z wolnego czasu i szczerze mówiąc obijam się jak mogę, choć mam w planach wykorzystać ten czas aby kontynuować czytanie biografii Hitlera. Wracając do drugiej części tytułu posta, to wczoraj udałam się do kina na "50 twarzy Greya". Nie miałam nic zaplanowanego na dzień Walentynek, więc podjęłam spontaniczną decyzję i wybrałam ten film. Przyznam szczerze, że ostatni tydzień nie czytałam chyba o niczym innym a o fali hejtu na ten film i książkę. Wcześniej nie interesowałam się opiniami na ten temat zbytnio. Po tych wszystkich negatywnych opiniach zaczęłam żałować wydanych pieniędzy. Na film poszłam z nastawieniem, że będzie to totalne dno (bo nie pamiętam żadnej pozytywnej opinii, którą bym wcześniej przeczytała). W prawdzie żaden ze mnie krytyk filmowy, ale muszę przyznać, że jednak nie było tak źle. Co mi się spodobało w filmie "50 twarzy Greya"? Muzyka, krajobrazy oraz sceny erotyczne, które były ukazane "ze smakiem". Choć film trwa ok. dwie godziny, to moim zdaniem cała historia toczy się w nim za szybko. Dodatkowo nie podobało mi się zakończenie. Było takie "nijakie". Nie mam niestety porównania z książką. Było kilka fajnych momentów, ale też duża ilość scen była dla mnie po prostu żenująca. Podsumowując uważam, że film jest bardzo średni. To tyle jeśli chodzi o temat 50 twarzy. Sami zdecydujcie, czy chcecie zobaczyć ten film, a jeśli już go widzieliście to dajcie znać co o nim myślicie. Wracając na moment do tematu Walentynek to oświadczam, że niedługo będę grubasem, ponieważ moi bliscy się o to skutecznie postarali. Jeśli chcecie wiedzieć więcej to zapraszam do zajrzenia na mój instagram TU
Poniżej zdjęcia mojego outfitu "walentynkowego". 



15 stycznia 2015

Zielony płaszczyk - idealny stan!


Dzisiaj dość nietypowy post, ponieważ pokazuję Wam płaszczyk, który mam na sprzedaż. Jest w idealnym stanie, założony tylko do zdjęcia. Ja jednak źle czuję się w takim fasonie, wole luźniejsze ubrania, więc chętnie komuś odsprzedam. Rozmiar S. Płaszczyk ma odpinane futerko. Jeśli ktoś byłby zainteresowany to piszcie na e-mail: mylittlee@interia.eu


płaszczyk z oasap